Kwi
19
20

Krótkie lekcje fotografii

Krótkie lekcje fotografii, to seria tekstów, o tym, co szybko można poprawić, zmienić bądź ulepszyć w swojej filozofii robienia zdjęć. Może to lekcje, które zacznę robić dla samego siebie? Wpis będzie stale aktualizowany.

Bądź blisko! #1

Zaczynając pracę w branży ślubnej, chyba popełniłem wszystkie możliwe błędy, co w głównej mierze wynika z braku oparcia, zasobów lub wiedzy, jak z nich skorzystać.  Teraz wiem, że praca fotografa bez chęci spotykania i poznawania ludzi, nie ma tak naprawdę sensu. Przypomniałem sobie o tym, czytając “Wędrowny zakład fotograficzny”. Z każdą kolejną stroną tej świetnej książki upewniłem się tylko w tym przekonaniu.

Na mojej półce jest kilka książek, do których cały czas wracam; przewracam kartki, wybieram dla siebie poszczególne akapity czy frazy. Czasami już same okładki krzyczą przyciągającą wzrok typografią lub hasłem. Tak jest właśnie z “Bractwem Bang Bang”, napisanym przez Grega Marinovicha i João Silva. Zaraz pod  tytułem w kolorze krwi jest cytat:

 

Jeśli Twoje zdjęcie nie jest wystarczające dobre, znaczy to tylko, że nie podszedłeś wystarczająco blisko. [Robert Capa]

Słowa te brzmią niemal jak doktryna, co nawet można usłyszeć od niektórych fotografów agencji Magnum. Powielane, tłumaczone we wszystkich językach świata i stosowane jako arsenał w fotograficznych dyskusjach. Dla fotografów wojennych, zwłaszcza tych z pokolenia Bractwa Bang Bang, była to istota fotografii. Nie dało się pokazać zamachu stanu, wojny między klanami czy policją i cywilami, nie będąc w samym środku wydarzeń. Ale po jakimś czasie taka interpretacja stała się bardzo ryzykowna: kamizelki  z napisem “PRESS” nabrały magicznej mocy przyciągania kul…

Czy chodzi tutaj o sam fakt skrócenia fizycznego dystansu?

Czasami tak. Olivia Arthur, fotografka agencji Magnum mówi, że “wchodzenie w przestrzeń osobistą ludzi lub w centrum czegoś, co się dzieje, może wydawać się natrętne, ale taka jest droga by być częścią tego wszystkiego, a nie tylko widzem. Jednak nie wszystkie dobre zdjęcia dotyczą bycia w centrum wydarzeń  – może to być pokazanie szerszej perspektywy, a nawet czegoś z boku, co jest bardziej ciche, przypadkowe, ale może równie ważne w ostateczności. Często wolę być widzem, który jest nieco dalej i robić ciszej bardziej przemyślane zdjęcia.”

A może bliskość fizyczna łączy się z bliskością emocjonalną?

Non-stop spotykam się z sytuacją, kiedy słyszę, że fotograf powinien być niezauważalny podczas swej pracy. Męczy mnie to okrutnie. Bo jak można fotografować ludzi, którzy ciebie rzeczywiście interesują, nie otwierając się na nich? Udając, że nas obok nich nie ma. Fotografia to rozmowa. To obcowanie z drugim człowiekiem. “Wystarczająco blisko”. Może to nie chodzi o dystans fizyczny, lecz emocjonalny? Rozmowy Agnieszki Pajączkowskiej z mieszkańcami wsi przy wschodniej granicy Polski zapisane w “Wędrownym zakładzie fotograficznym”, pokazują, że jeśli będziesz wystarczająco empatyczny, cóż, wtedy być może będziesz mieć to szczęście, aby zarejestrować szczere i prawdziwe sytuacje. To pokazuje, że niekoniecznie długość ogniskowej może decydować o skróceniu dystansu między Wami a fotografowaną osobą. Warto popracować nad skróceniem dystansu psychicznego.

Alessandra Sanguinetti wspomina: “Choć od wielu lat zajmuję się fotografią, to właśnie dzięki tym seriom zdjęć nauczyłam się, że muszę zapukać do drzwi i że wtedy otworzą się przede mną niezmiennie fascynujące i nieprzewidywalne światy.

Cecilia była jedną z trzech sióstr, które mieszkały w budynku po drugiej stronie ulicy. Widziałam, jak wieszają ubrania do wyschnięcia na balkonie, który był zaledwie kilka metrów od mojego, oddzielony ruchliwą, wąską ulicą w centrum Buenos Aires.

Po chwili ukradkowego robienia im zdjęć zaczęliśmy się poznawać, a oni pozowali i bawili się ze mną bez słowa, aż w końcu przeszłam przez ulicę, zagadałam przy ich drzwiach i zostałam zaproszona do domu. Zostaliśmy przyjaciółmi na całe życie.”

Bądź blisko ludzi i pamiętaj:

 

  1. Bliskość fizyczna łączy się z bliskością emocjonalną.
  2. Możesz być fizycznie blisko, a emocjonalnie odległy.
  3. Możesz być fizycznie daleko, a emocjonalnie blisko.
  4. Rozmawiaj z ludźmi z chęci ich poznania.
  5. Nie przyczajaj się tylko na zdjęcia “z biodra”.
  6. Wchodź w interakcje.
  7. Korzystaj również z ogniskowych 28-35-40.
  8. Portret można również zrobić na szerszych ogniskowych.
  9. Bądź człowiekiem dla człowieka.
  10. Unikaj egzotyzacji.

Nie chciałam robić zdjęć, na których uwiecznione osoby będą uznane za piękne, dziwne lub fascynujące z powodu swojej biedy, starości lub wiejskości. Za najbezpieczniejszą pozycję, bo robiącą unik przed kolonialnymi schematami, uznałam rezygnację z publikacji wizerunków. Uznałam, że w ten sposób nie tylko nie stracę tego, co dla mnie najważniejsze, czyli okazji do spotykania ludzi, których nie znam, ale może nawet zwiększę szansę, że zaistnieje między nami relacja zbudowana na podstawie czegoś innego niż nadużycie [Wędrowny Zakład Fotograficzny, Agnieszka Pajączkowska]

Rób tyle zdjęć, ile potrzebujesz! Nie przestawaj strzelać. #2

Nie pamiętam, kiedy dokładnie to było, ale takie myśli pojawiły się podczas jednej z sesji. Zacząłem się zastanawiać, czy nie robię za dużo zdjęć… W momencie, kiedy coś mnie zainteresowało, nie mogłem się powstrzymać od naciśnięcia spustu migawki. Niezależnie od tego czy chodziło o światło, scenografię, modeli, czy po prostu o zastane warunki – zawsze było tak samo. Bam! Bam! Bam! Zdjęcie! Bam! Kolejne zdjęcie. I jeszcze jedno. I tak dalej.

I czasami czułem się z tym źle. Wręcz karciłem siebie w myślach: “Do cholery, co ty najlepszego robisz? Zastanów się. Przepracuj to. Znajdź głębszy sens”. I zaraz pojawiały się myśli o filmach analogowych, o 36 klatkach, o rolce, która nie jest z gumy i nie udostępni nam więcej pola do popisu. Było to wszystko drażniące do tego stopnia, że czasami wpływało na moją kreatywność, pomysłowość i otwartość. Patrzyłem na zdjęcia jednych z najlepszych i  wmawiałem sobie: “Wow! Ale wyczekali ten moment. Niesamowite. Tylko najlepsi tak potrafią”. I  wiecie co, to jeden z najgorszych błędów, jakie możecie popełnić  na początku swojej fotograficznej kariery.

I wszystko minęło, kiedy otworzyłem “Magnum Contact Sheets”. Spojrzałem na nazwiska: Robert Capa, Martin Parr, Alec Soth, Eliot Erwitt i wielu innych. Później obejrzałem z pietyzmem każdą stykówkę. I byłem zaskoczony. Wszyscy kręcili się wokół tematu, robili zdjęcia a to w poziomie, a to w pionie, oddalali się, podchodzili bliżej, robili zdjęcia z różnych perspektyw.Wyszukiwali najbardziej interesującą ich scenę i robili tyle zdjęć, ile uznali za słuszne lub tyle, na ile pozwalał im ówczesny sprzęt. Henri Cartier-Bresson nazywał stykówki “wiadrami obierek”. Wiecznie pokreślone, pomazane i zawsze pełne straconych klatek. Jakby klisza mogła pomieścić coś, czego nie udało nam się uchwycić. Peter Marlow musiał zrobić kilkadziesiąt portretów Margaret Thatcher, aby móc jeden z nich wysłać od “Newsweeka”.

W końcu zrozumiałem: jeśli znajdziesz scenę, która do ciebie przemawia – fotografuj aż poczujesz zadowolenie. Oglądając kapitalne zdjęcia kolegów, znanych fotografów, naszych ulubieńców, widzimy efekt finalny, a nie drogę, która do niego doprowadziła. I chyba jest to jedna z najlepszych cech stykówek. Pozwalają prześledzić proces, myśli fotografa i krystalizowanie się idei na to najlepsze zdjęcie.

Skup się na scenie, która sprawia, że Twoja ekscytacja sięga zenitu. Przepracuj ją. Zrób tyle zdjęć, ile uznasz za stosowne. Nie analizuj, myśl i działaj. Jeśli do tej pory wychodziłeś na miasto i zrobiłeś kilka zdjęć na osiedlowym targu, to odwróć proporcje. Wybierz kilka scen czy sytuacji wartych uwagi. Poświęć im czas. Zamiast kilku zdjęć… Cóż, pozwól, aby dźwięk migawki wypełnił Twoje uszy bez reszty.

PREVIOUS POST
NEXT POST

Dodaj komentarz

WPISZ I NACIŚNIJ ENTER
Hejka, piszcie śmiało! :)