Sty
25
18

2# „Unplugged wedding”, czyli prohibicja na samozwańczych fotografów

Widok gości weselnych robiących telefonem zdjęcia, to w zasadzie nic nadzwyczajnego. Zdążyliśmy się do tego niejako przyzwyczaić. To wręcz znak obecnych czasów.

unplugged wedding

Ślub jest ogromnym wydarzeniem. I nie, nie tylko dla państwa młodych, ale również dla całej rodziny i przyjaciół. Dlatego wszyscy chcą mieć pamiątkę z tego dnia, który jest naszpikowany emocjami i wydarzeniami. Robimy zdjęcia wszystkim i wszystkiemu. Wydaje mi się, że nie robimy tego umyślnie, czasami zwykle nie zważamy na to czy wolno i czy wypada.  Zwłaszcza wtedy, kiedy jesteśmy gośćmi.

Pamiętam, kiedy realizowałem jeden z pierwszych chrztów: w rodzinie była para fotografów, która nie tylko uczestniczyła w mszy świętej, ale również wykonywała zdjęcia. Jak myślicie, co zrobiłem? W zasadzie niewiele mogłem zrobić. Jestem spokojnym człowiekiem i na tyle szanuję swoich klientów, że nie chcę absolutnie ingerować w zastane wydarzenia czy kłócić się o takie rzeczy z zaproszonymi gośćmi. Uważnie ich obserwowałem. W kluczowych momentach działali bardzo profesjonalnie, komunikując się wzorkiem i gestami, pokazywali sobie miejsca, które zajmą. Nie trudno zgadnąć, że konkurowali ze mną o ujęcia, co tylko wpływało na jakość materiału. Po wyjściu z kościoła podeszli do mnie i powiedzieli: „Mamy nadzieję, że nie przeszkadzaliśmy”.

Praktycznie każdy ślub czy to cywilne, czy kościelne, to wyścig zbrojeń. Sprzęt gości nie kończy się na telefonach komórkowych, mniejszych lub większych tabletach czy kompaktach – najbliższi państwa młodych często posiadają równie profesjonalny sprzęt, co my. Po pierwszym błysku z wbudowanej lampy wiemy już, że będą problemy.

W pewnym momencie goście zapominają o celu, w którym przybyli do kościoła czy urzędu stanu cywilnego. Przecież chodzi o to, aby wspólnie z państwem młodym celebrować ich dzień i bawić się do białego rana, nie martwiąc się o aparat, który nieporadnie dynda na szyi. Bawcie się, państwo młodzi to docenią.

Gości robi zdjęcie weselnikom

Czym jest „odłączone wesele”?

Jeśli dobrze pomyśleć, to nie jest taki nowy pomysł, który – swoją drogą – przyszedł za zachodniej granicy. Idea jest prosta: objąć weselników zakazem fotografowania. Może brzmi to radykalnie, ale nie musi tak wyglądać. Wystarczy poprosić gości o to, aby wyciszyli swoje telefony i nie wyjmowali ich w najważniejszych chwilach. Pomoże to nam wykonywać pracę, a Waszym gościom po prostu dobrze się bawić. 🙂

Nie jest to wymysł zachodnich kolegów fotografów. W Polsce już w 1994 roku Komisja Episkopatu Polski ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego opublikowała „Wskazania dotyczące fotografowania i filmowania podczas liturgii”. Pomagają one nie tylko duszpasterzom, lecz fotografom i filmowcom. W zasadzie krótki cytat wyjaśnia wszystkie wątpliwości:

„Fotograf lub operator winien zgłosić się odpowiednio wcześniej do proboszcza lub rektora oraz prezbitera, który ma przewodniczyć celebracji, aby z nim uzgodnić wszystkie szczegóły związane z miejscem i sposobem wykonywania czynności.

Wszyscy inni fotografowie i operatorzy nie mogą samowolnie użytkować swego sprzętu w czasie sprawowania liturgii. Przed rozpoczęciem celebracji odpowiedzialny za kościół powinien poinformować zgromadzonych o tym, że w czasie liturgii fotografować lub filmować mogą jedynie osoby do tego upoważnione”.

Aktualna moda na „unplugged wedding” raczej wynika z coraz większej frustracji i fotografów, i par młodych. Przecież te chwile powinniście spędzać wszyscy razem, a pracę zostawić profesjonalistom, którzy na uwadze mają tylko Wasze dobro i zapisanie wspomnień w najlepszych kadrach.

Momenty, w których możemy robić zdjęcia, a Wasi goście powinni je przeżywać razem z Wami:

– procesja do ołtarza

– czytanie lekcji przez nowożeńców

– znak związywania stułą rąk

– błogosławieństwo po złożeniu przysięgi

– nakładanie obrączek

– przynoszenie darów ofiarnych

– błogosławieństwo końcowe

– wyjście z kościoła

Fotograf i operator w kościele – najczęściej popełniane błędy (źródło: www.youtube.com; kanał Maskacjusz TV):

Pamiętajcie, że urzędnikom USC również zależy na odpowiednim przeprowadzeniu ceremonii. Jest to świecka uroczystość, ale nie upoważnia to nas do taryfy ulgowej. Warto, aby przed ceremonią Wasz fotograf przywitał się z urzędnikiem i celebransem, poinformował o tym, że wynajęliście go do wykonania reportażu i spytał się, czy są jakieś lokalne zwyczaje, których powinien przestrzegać.

Wielokrotnie spotykam księży, którzy doskonale wiedzą, z czym wiąże się praca fotografa i często pozwalają robić – również – te kreatywne zdjęcia. Czasami wręcz słyszę: „rób swoje, nie ma problemu”. Informujcie księży o nas: podajcie nasze nazwisko, powiedzcie, że razem z Wami będziemy przed mszą, aby się przywitać. Kościół jest otwarty dla wszystkich, ale to proboszcz i inni księża są „gospodarzami” tego miejsca i wszystkie rzeczy warto z nimi ustalać. Tak po ludzku. Księża czy urzędnicy mają również w rodzinie nowożeńców i świetnie zdają sobie sprawę, że dla państwa młodych jest to jedna z najważniejszych pamiątek.

Makijażystka robi zdjęcie pannie młodej

W jaki sposób poinformować gości o „odłączonym weselu”?

Jednym z najbardziej prostych rozwiązań jest zamieszczenie krótkiej informacji na ten temat albo w zaproszeniu, albo na kartce, która została dołączona do niego (może być to forma słowna, ale również piktogramu czy jakiejś prostej ikony).

Spójrzcie na inspiracje z Pinterestu:

https://pl.pinterest.com/jakubwitochowsk/unplugged-wedding/

Pary młode wymyślają przeróżne i super miłe pomysły, aby poprosić gości o uszanowanie tego dnia i wspólne świętowanie bez smartfonów i innych aparatów.

Może to być:

– tablica ustawiona przed miejscem ceremonii

– woreczki/śpiwory/pokrowce na telefon/aparat, które umieszcza się w specjalnie przygotowanym miejscu

– papierowe etykietki, które możecie załączyć do zaproszeń lub wykorzystać w inny sposób

– pamiętajcie, że możecie również w ten sposób zaprosić gości do zabawy weselnej, np. zostawienie widocznej informacji: „Wrzucasz zdjęcie na Instagram? Daj spokój, na Twoim miejscu porwałbym tą piękność do tańca. Jeszcze tu jesteś? Idźcie się bawić! :)” zachęci każdego do wspólnej zabawy

Para młoda przed urzędem stanu cwyilnego

W jaki sposób zabezpieczają się Wasi fotografowie?

Zawsze powtarzam moim parom młodym, że nie ma sensu walczyć z wiatrakami, ale mimo wszystko warto dołożyć wszelkich starań (które nie muszę być przecież czasochłonne), aby jednak ułatwić pracę profesjonalistom. Najlogiczniejszym rozwiązaniem jest zawarcie w umowie odpowiedniego zapisu, ja stosuję taki:

„Zamawiający gwarantuje Wykonawcy, że żaden inny fotograf, czy to amator czy profesjonalista, nie będzie miał możliwości fotografowania w trakcie uroczystości ślubnych w kościele/USC podczas pracy Wykonawcy. Niedotrzymanie tego warunku przez Zamawiającego skutkuje w zdjęciu odpowiedzialności z wykonawcy z jakości wykonanej usługi.”

Oczywiście chodzi o „innych fotografów”, którzy koniecznie będą chcieli pojawić się w obszarze zarezerwowanym dla celebransa, państwa młodych i obsługi ślubu. W przypadku, gdy goście robią zdjęcia z ławek lub innego miejsca, które nie koliduje z kadrem, nie stanowi to dla mnie problemu.

W jaki sposób zachęcić Waszych gości do „współpracy”?

Wyobrażam sobie sytuację, kiedy niektórzy z gości mogą czuć się zawiedzeni z powodu zakazu robienia zdjęć. Wiele par jednak decyduje się na fotobudkę lub inne fotograficzne atrakcje, np. księgę gości i zdjęcia z Instaxa, które są do niej wklejane. Może być to pewna rekompensata za brak możliwości robienia zdjęć.

Nie dajmy się też zwariować… Najważniejszym momentem jest uroczystość ślubna w kościele/USC. Jeśli nie chcecie ograniczać swoich gości w tym zakresie na weselu, warto dać im znać, na jakich momentach Wam najbardziej zależy.

Druga strona medalu jest taka, że czasami i my zrobimy gościom z aparatem zdjęcia – tak dla utrzymania balansu. 🙂

Bawcie się razem! To jest najważniejsze.

Nie jesteście nadal przekonani? Obejrzyjcie to (źródło: www.youtube.com; kanał SLF Wedding):

PREVIOUS POST
NEXT POST

Add Comment

WPISZ I NACIŚNIJ ENTER
Hejka, piszcie śmiało! :)