Sty
17
18

#1 Sesja narzeczeńska, czyli niezwykła przygoda na wyciągnięcie ręki

Sesja narzeczeńska, to nie tylko idealny moment, aby zrobić parze zdjęcia tuż przed ślubem, ale również na to, aby poznać się z fotografem. Dla mnie osobiście jest to jeden z najważniejszych elementów umowy, jeśli nie najważniejszy.  Poza tym, często jest to przygoda sama w sobie.

Para zakochanych siedzi na islandzkiej drodze

Czy może „Pan” nam zrobić zdjęcia ze świadkami?

To chyba najgorsza rzecz, jaką mogę usłyszeć podczas zlecenia. I nie chodzi o robienie zdjęć grupowych. Nie chcę być dla Was „Panem” Jakubem, chcę być kolegą, znajomym, który w przyjaznej atmosferze robi Wam zdjęcia, które będą jedną z najważniejszych pamiątek życia.

Zaczynając od Waszych pierwszych zapytań o termin i ofertę cenową, staram się być otwarty jak to tylko możliwe i wyjść na przeciwko Waszych oczekiwań. Tak samo podczas podpisywania umowy można ze mnie czytać jak z otwartej księgi. Często mówię dużo i na temat, ale czasami wpadam w jakieś didaskalia. 🙂 Można dużo mówić i opowiadać, ale nie ma co ukrywać: korespondencja mailowa i spotkania w celu podpisania umowy, nie wystarczą, aby dobrze się poznać.

Dlatego wszystkim moim parom proponuję sesję narzeczeńską. Dlaczego? Bo przygoda łączy ludzi.

Sesja narzeczeńska w lesie

Wybieram miejsca, których nie znacie

Praktycznie za każdym razem udaje mi się zaskoczyć pary swoim wyborem. Gdy słyszę: „O Boże, mieszkam tutaj 20 lat, a nigdy nie słyszałam o tym miejscu”, wiem, że dobrze trafiłem. 🙂

W tym roku udało mi się zaskoczyć w ten sposób pary i z Warszawy, i z Karkowa, które mogły zażyć przygody niedaleko od miejsca swojego zamieszkania. Jest to dowód na to, że nie trzeba jechać na drugi koniec świata, aby poczuć gęsią skórkę na karku. Warto po prostu czasami zaszaleć, poznać swoją okolicę, odważyć się przekroczyć próg swojego domu – niestety, cały czas jesteśmy uwiązywani poprzez obowiązki, telefony komórkowe, pracę po pracy i finalnie rzadko kiedy gdziekolwiek się ruszamy.

Narzeczeni na tle małego leśnego wodospadu

Przepiękne krajobrazy mają to do siebie, że nie rzadko są w stanie wzruszyć nawet bryłę lodu czy faceta, który z reguły nie płacze. Często proponuję lokalizacje mocno związane z przyrodą, lasami, bagnami, górami, rzekami i jeziorami. W każdym z nas jest „dziecko” i warto je pielęgnować najdłużej jak to tylko możliwe. Potraficie sobie jeszcze przypomnieć ten specyficzny zapach wypożyczalni VHS? Dźwięki naciąganej taśmy na głowice magnetowidu? Te magiczne pierwsze minuty, kiedy amerykański lektor zapowiadał filmowe nowości? A później mogliście przeżywać „Niekończącą się opowieść”? To była magia przygody! Aż mam ciarki i łzy w oczach… Blu-ray i 4K Wam tego nie zastąpią. Dlatego każdy taki wypad traktujcie jako przygodę, która być może nigdy już się nie powtórzy.

Często jest też tak, że nie znam dokładnie miejsca, w którym odbędzie się sesja. Czy powinienem je znać? Trochę tak, głównie ze względu na techniczne sprawy: wschody i zachody słońca, czas potrzebny na przemieszczenie się z punktu A do punktu B i tak dalej… Ale często pozwalam sobie na dozę improwizacji, aby być bardziej kreatywnym, otwartym na nowe doświadczenia. Jednocześnie przeżywam to wszystko razem z Wami i zaczynamy normalnie ze sobą rozmawiać. Tak zwyczajnie, na koleżeńskiej stopie.

Miejsca, do których warto wybrać się w okolicach Warszawy:

Rezerwat przyrody „Na Torfach” im. Janusza Kozłowskiego

Goździkowe Bagno przy Centrum Edukacji Leśnej w Celestynowie (sama droga prowadząca do Celestynowa to idealny temat na sesję)

Rezerwat przyrody „Wyspy Świderskie” (znajdziecie tutaj nie tylko ogromne łachy piachu i plaże, ale również powalone drzewa, sady i szklarnie)

Cień obejmującej się pary

Czasem słońce, czasem deszcz

Nieliczne pary decydują się np. na zdjęcia o wschodzie słońca lub w deszczu. To chyba znak czasów. Jesteśmy w takim korporacyjnym kieracie i biegu, że czasu na spędzenie z drugą połówką mamy naprawdę niewiele. A na sen jeszcze mniej. A jak jeszcze fotograf zaproponuje zabójczą godzinę, czyli 04.30 na pobudkę i wypad w pobliskie góry, to już w ogóle wolicie przestawić budzik i przekręcić się na drugi bok.

Fotografia to światło. Ale mitem jest absolutnie to, że najlepiej jest robić zdjęcia w samo południe. Tylko Gary Cooper jako szeryf Will Kane mógł sobie na to pozwolić. 🙂 Słońce jest wtedy bardzo wysoko, daje mocne cienie, oślepia i przepala niebo. Nie bójcie się „złotych godzin”, czyli zaraz po wschodzie i tuż przed zachodem słońca. Jest to świetna możliwość, aby wykorzystać ciekawą barwę słońca do stworzenia wyjątkowych zdjęć. Pamiętajcie, że dla Was wstanę o każdej porze dnia i nocy.

Dostępny sprzęt na rynku pozwala robić zdjęcia praktycznie w każdych warunkach, często skrajnie niekorzystnych. Nie bójcie się eksperymentować. Rozmawiajcie ze swoimi fotografami, pokażcie inspiracje i pomysły. My tylko na to czekamy.

Polecam skorzystać z Pinteresta, utworzyć swoją tablicę z inspiracjami i przesłać ją do swojego fotografa. To wiele ułatwia. Taka tablica może wyglądać tak: sensualna sesja pary.

Jeśli boicie się deszczu i mrozu, polecam w Warszawie skorzystać z oferty, m.in.:

Strych dla romantyków – 150 zł/h (jest to prywatne mieszkanie; właściciele preferują dłuższe wynajmy)

Fabryczne Atelier, które dysponuje ciekawymi przestrzeniami na potrzeby sesji

– Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego – szczegółowy cennik na stronie Ogrodu

– Ogród Botaniczny PAN w Powsinie – szczegółowy cennik na stronie Ogrodu

Narzeczeni gonią siebie po plaży nad oceanem

Randka ze śniadaniem

Sama przygoda pozwala wyzwolić uczucia, ale jeszcze większe możecie wydobyć przed obiektywem, jeśli pozwolicie sobie na chwilę intymności, przytulania i pocałunków.

Nie macie czasu na sesję w środku tygodnia? Wyjeżdżacie na weekend w odosobnione miejsce? Zabierzecie ze sobą fotografa. Dla wielu osób taki „trójkąt” może wydawać się niecodzienny. Zapewniam Was, że te kilka-kilkanaście godzin spędzonych razem zaowocuje intymnymi i tymi najlepszymi zdjęciami, kiedy to emocje wychodzą brzegami kadru. Myślę, że decydującymi tutaj elementami są czas, cisza i spokój. Skupiacie się na sobie, przeżywacie, reagujecie na siebie i finalnie zapominacie o tym, że robię Wam zdjęcia. To super chwile. Czasami są to mniej lub bardziej namiętne sceny, delikatne pocałunki, objęcia z chłodną łzą płynącą po policzku.

Jest to też dobry pomysł na prolog lub epilog sesji. Środek można wypełnić ciekawymi klatkami ze spaceru po mieście czy lesie.

Całująca się para

Upalne Porto, romantyczny Rzym czy wietrzna Islandia?

Każdej swojej parze powtarzam zawsze, że nie trzeba jechać za granicę, aby zrobić kapitalne zdjęcia, ale często wyjazdy bardzo w tym pomagają.

Ludzie zawsze podróże przeżywają, cieszą się na sam fakt poznawania nowych miejsc i ludzi. Będąc w nieznanym nam miejscu stajemy się bardziej otwarci na nowe doświadczenia, szalone pomysły czy próbowanie nowych rzeczy. W pewien sposób zapominamy o codziennym harmonogramie życia i pracy, do którego zdążyliśmy przywyknąć. Dla fotografa jest to idealny moment, aby móc obserwować Was w nowej sytuacji.

Poza tym, dosłownie kilka godzin od Polski znajdują się przepiękne lokalizacje, spektakularne widoki, które nie tylko wpływają na klimat i atmosferę zdjęć, ale również dają niezliczone możliwości w tworzeniu. Bo za każdym rogiem jest coś, czego nie znamy i nigdy w życiu nie widzieliśmy.

Para zakochanych na tle lodowca w Islandii

Zazwyczaj przerażają Was koszty podróży. Nic bardziej mylnego. Aby tanio podróżować potrzeba albo dużo cierpliwości, albo łut szczęścia. Jeśli fotograf lub Wy nie jesteście specjalistami w wyszukiwaniu tanich połączeń w sieci, warto po prostu wejść na stronę danych linii lotniczych i wyszukać połączenie, które Was interesuje. Aktualnie Wizz Air i Ryanair posiadają w ofercie wiele tanich połączeń, zależnie od sezonu turystycznego, możemy kupić bilety od kilkunastu do kilkuset złotych.

Aktualnie jedne z najbardziej popularnych fotograficznie kierunków, to Islandia, Grecja, Irlandia, Portugalia czy Włochy.

Pamiętajcie, że najtańsze bilety nie uwzględniają bagażu rejestrowanego. Warto wybrać jak najkrótsze połączenie, chociaż zależy to od pomysłu na sesję i miejsc, do których chcecie dotrzeć. Zazwyczaj koszty podróży, zakwaterowania i paliwa, pokrywa para. Oczywiście, dla nas, jako fotografów, jest to też fajna przygoda i możliwość zwiedzenia innego kraju, ale również ciężka praca, która wymaga od nas nieustannego skupienia, wielogodzinnego robienia zdjęć i opowiadania Waszej historii, a finalnie, już po powrocie do domu, obrobienia i edycji całego materiału.

Para na moście

Oczywiście, ile par i fotografów, tyle pomysłów na partycypowanie w kosztach obu stron. Niezależnie od tego, jaką przyjmiecie formę i kształt rozliczenia, najważniejsze jest to, abyście wszystko wspólnie i jasno sobie wyjaśnili.

W zależności od miejsca destynacji, czasami koszty podróży mogą być znacznie mniejsze, niż te które poniesiemy w kraju czy u bliskich sąsiadów.

Wyszukiwarki lotów:

azair.eu

flipo.pl

kiwi.com

Grupy na FB:

Podróżnicy – wyprawy marzeń

Blogi podróżnicze jako inspiracja:

– Ranking najlepszych blogów podróżniczych publikowany jest przez Busem Przez Świat – tutaj aktualizacja na rok 2018

Islandzki krajobraz

Być jak Indiana Jones

To nie szata zdobi człowieka, ale dobrze dobrana garderoba sprawi, że efekty sesji będą zdecydowanie lepsze. Na najlepszych blogach ślubnych widzimy sesje jak z magazynów: kapitalne stroje, świetne makijaże i fryzury. Osobiście uważam, że jest to trochę zakłamany obrazek, do którego chcemy dążyć, bo jak przychodzi do przejrzenia zawartości szafy, to nie robi się tak różowo…

W każdym razie, warto postarać się, aby podczas sesji wyglądać odpowiednio do zastanych warunków i zaplanowanej lokalizacji. Nie da się wszystkiego przewidzieć. I nawet nie starajmy się tego robić. Przede wszystkim zadbajcie o swój komfort i nie udawajcie kogoś innego, niż jesteście. Ubierzcie się w to, w czym czujecie się najlepiej, jednocześnie dbając o to, abyście za bardzo nie różnili się stylem.  Pamiętacie strój Bridget Jones na imprezie (nie)przebieranej? 🙂

Macie kłopot z wyborem ciuchów? Zdzwońcie się z fotografem na Skype lub podeślijcie zdjęcia ubrań na FB. Wspólnie na pewno coś wybierzecie. Najgorzej jest przejechać setki kilometrów i na miejscu zorientować się, że wybraliśmy koszulkę w paski lub z napisem, który bije po oczach i staje się głównym motywem sesji. Stonowane i uniwersalne kolory nigdy nie wyjdą z mody. A jeśli się na tym nie znamy, to w zupełności totalny basic wystarczy: jeans i biały t-shirt.

Osobiście uwielbiam połączenie outdooru ze stylem skandynawskim, który spisze się w wielu warunkach, ale zachęcam Was do spędzenia chwili czasu i zastanowienia się, w co się ubierzecie.

Ubierz swojego faceta na sesję 🙂 :

Ekskluzywny Menel

Mr Vintage

Portret narzeczonej

Jak wykorzystać zdjęcia z sesji narzeczeńskiej?

Sesje narzeczeńskie, to niewątpliwie nowa moda, która rozpowszechnia się w iście szalonym tempie. Nic dziwnego, ponieważ oswajacie się z aparatem i jego właścicielem przed ślubem, spędzacie czas w inny i ciekawy sposób, możecie pokazać swoim znajomym i rodzinie siebie w innym świetle, nową stronę, której być może nie mieli okazji poznać.

Po co Wam zdjęcia z sesji narzeczeńskiej? Możecie je wykorzystać:

– jako kartki save the date (w wolnym tłumaczeniu „zarezerwuj datę”) – wyślijcie je po zaręczynach i ustaleniu daty ślubu do swoich bliskich;

– w zaproszeniach ślubnych;

– w księdze gości;

– jako elementy dekoracji sali, np. możecie stworzyć ściankę z wywołanymi zdjęciami;

– jako album, może być to idealna pamiątka dla Was czy Waszych rodziców;

– jako gadżet DIY, który postawicie sobie na półce, np. transfer zdjęcia z wydruku na drukarce laserowej na drewno (wystarczy klej stolarski i trochę czasu);

– jako pokaz slideshow z muzyką w trakcie wesela.

 

Nie zapominajcie również o tym, aby dobrze się bawić i cieszyć się wolnym czasem, który spędzicie przed obiektywem.

Śmiejąca się para

 

PREVIOUS POST
NEXT POST

Add Comment

WPISZ I NACIŚNIJ ENTER
Hejka, piszcie śmiało! :)